Oglądając fotografię z uroczystości, uwagę przykuwają tłumy obserwatorów. Tworzyli je nie tylko
goście - z obowiązkowym wojskiem na czele, ale także mieszkańcy ówczesnego Inowrocławia, którzy
chcąc móc obserwować ceremonię, skorzystali również z dachów okolicznych budynków, znajdujących
się przy dzisiejszej ulicy Kasprowicza. I tak jak ujęte jest to słowami zawartymi w tytule niniejszego
artykułu: "Historia pomnikiem się toczy..." - Cesarz Wilhelm I dosiadał dumnie swego konia na
pomnikowym cokole przez blisko 20 lat ( ), do dnia kiedy to 6 stycznia 1919 roku wojska pruskie
opuściły miasto pokonane przez Powstańców Wielkopolskich pod przywództwem kpt. Pawła Cymsa.
Symbol okupacji został strącony z postumentu, a jego miejsce po upływie 11 lat, zastąpiła sylwetka
Jana Kasprowicza - poety urodzonego w podinowrocławskim Szymborzu (współcześnie dzielnicy
miasta). Pomnik ten wyszedł spod dłuta poznańskiego rzeźbiarza Edwarda Haupta. Odsłonięcie
przyodzianej w togę postaci poety odlanej z brązu, nastąpiło 7 września 1930 roku ( ). W uroczystości
wśród gości honorowych znaleźli się m.in. córka i żona poety. Nie zabrakło przedstawicieli władz
państwa ( ), których reprezentował ówczesny minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego dr
Sławomir Czerwiński. Wichry II Wojny Światowej nie oszczędziły akcentu polskości, jakim był
niewątpliwie pomnik Jana Kasprowicza ( ). Konsekwencją wtargnięcia do miasta hitlerowskiego
okupanta, było w pierwszych dniach września usunięcie pomnika.
Nieobecność kujawskiego "wieszcza" na inowrocławskiej ziemi trwała blisko 17 lat, kiedy to
odsłonięto kolejny pomnik poety. Tym razem zmieniona została jego lokalizacja. Postawiono go w
miejsce na skwerze przy dzisiejszej ul. Solankowej (Skwer im. Jana Pawła II-go), w miejscu, gdzie do
czasu wybuchu II Wojny Światowej znajdowała się synagoga. Aktu odsłonięcia 31 lipca 1966 roku, w
obecności żony poety dokonał Jarosław Iwaszkiewicz, ówczesny prezes ZG Związku Literatów Polskich.
Tłumy inowrocławian i zaproszonych gości uwiecznionych na archiwalnych fotografiach, świadczą,
że niezależnie od okresu dziejów, wszelkie ceremonie i uroczystości ściągają tłumy widzów,
nieświadomych w danym momencie, iż stają się częścią historii, o której w przyszłości będą pisały
następne pokolenia.
Marcin Mościcki (2006)