Następnym punktem programu były podziemia dostępne z poziomu tarasu flory - enigmatyczne
...kontrowersyjne...spiskowe teorie nie eksplorowania tego wszystkiego przyspieszały bicie serca,
a wielowątkowe dyskusje na bieżąco weryfikowały poglądy i reprezentowane nastawienia
poszczególnych odkrywców wśród których każdy miał swoją rację. Zdjęcia wyszły równie
efektownie co poruszana tematyka :) Zabrakło w tym wszystkim możliwości rzeczowej dyskusji w
szerszym gronie - może innym razem, podczas kolejnej Konferencji. Wolną chwilę zagospodarowaliśmy
podziwianie okolicy z tarasu widokowego, położony na trasie szlaku prowadzącego do Starego Książa.
Jedyną presją jaka miała na nas w tym momencie wpływ i która zakłócała osiąganą nirwanę, była
świadomość zbliżającego się posiłku, jaki przewidziany był na ten wieczór. I nim to właśnie
zamknęliśmy sobotnią gonitwę, której kres miał miejsce w kolejce za kolacją, która tego wieczoru
odbyła się na tarasie. Okraszona jadłem i napitkiem z Hochbergowej kuchni dyskusja jaka wywiązała się
pomiędzy uczestnikami, była ostatnim punktem programu tego dnia.
Ostatni dzień - niedziela - godzinowo była łaskawsza dla czerwonych, gdyż startowaliśmy ok.9.30
plus mały poślizg (oczywiście kontrolowany). Spacer malowniczym zamkowym parkiem na Stary Książ,
wsparty dodatkowo opowieściami pana Andrzeja [choć nie wiem dlaczego na identyfikatorze miał
Tomasz?- ale dołączę to do worka z tajemnicami Książa :) ] i szumem rzeki Pełcznicy, wprawiał w
zachwyt wszystkich wrażliwych na piękno przyrody, wśród której obok atmosfery tajemnicy,
równorzędną rolę odgrywała świadomość idealnie zagospodarowanego weekendu...Stary Książ przywitał
naszą grupę swym urokiem w pełnej krasie. Kolejne kilometry taśmVHS, kolejne megabajty zdjęć
cyfrowych - to wszystko odzwierciedlało atmosferę jaka towarzyszyła wszystkim uczestnikom. Droga
powrotna Diabelskimi Mostkami, a następnie penetracja tunelu technicznego, który miałem przyjemność
eksplorować z Panią Prezes, użyczając jej bezcennego w tych chwilach źródła światła :) W drodze
powrotnej nie sposób było nie ulec pokusie (choć właściwszym byłoby napisanie bezwzględnej
potrzebie) i wejść na wyższy poziom tunelu technicznego... Pisać i pisać można by wiele... sami wiecie
- Wy wszyscy co byliście na miejscu.
Tych, którym z różnych względów nie było dane przeżyć z nami tego wszystkiego, zapraszamy do
udziału w kolejnych plenerowych przedsięwzięciach, z których każde będzie niewątpliwą i
niezapomnianą przygodą, bo czymże jest możliwość doświadczania tajemnic historii wzbogacających
duszę o wiedzę na temat przeszłości, wobec każdego zabieganego dnia, przepełnionego pracą i gonitwą
za dobrem doczesnym jest czymś za czym warto wypatrywać, gdyż daje niekontrolowaną przez
żadne instytucje czy urzędy, świadomość spełnienia marzeń, nad którymi trzeba pracować, by się
spełniły
Dziękując tym samym za całą świetną zabawę wszystkim uczestnikom ,a przede wszystkim
organizatorom, kończę swą skromną (grubo okrojoną wbrew pozorom) relację...
Marcin Mościcki (2006)