Ostatni obrońcy Wojskowej Składnicy Tranzytowej (WST) w Wolnym Mieście Gdańsku odchodzą na 
wieczną wartę. Uczestnicy siedmiu wrześniowych dni 1939 roku przez wiele powojennych lat niechętnie dzielili
się prawdą o tamtych wydarzeniach. Wokół WST narosły pewne mity, tworzono legendy, pewnych spraw nie  
poruszano i starano się wręcz je ukryć. Otwierają się archiwa, znajdowane są nowe dokumenty, ujawnia się 
niewygodne niegdyś dla wielu relacje Westerplatczyków. Zdemaskowano osobę, która opiekowała się 
żołnierzami z Westerplatte przez wiele powojennych lat. Jako pracownik Urzędu 
Bezpieczeństwa osoba ta 
zadbała o to, aby prawda o tym miejscu była zafałszowana. Tylko rzetelna prawda, czasem smutna i tragiczna 
pozwala trzeźwo spojrzeć i ocenić wydarzenia związane z obroną składnicy we wrześniu 1939 roku.  

        Udostępnione niemieckie dokumenty wskazują, że celem przybyłego do Gdańska pancernika szkolnego  
Schleswig -  Holstein,  było zwalczanie polskich baterii nadbrzeżnych wokół Gdyni i Helu, zwalczanie polskich 
okrętów oraz obrona Portu Gdańskiego przed ewentualnym desantem z polskiej strony. Do tego celu 
przeznaczono 225 osobową, elitarną kompanię Kriegsmarine ukrytą pod pokładem tegoż okrętu. Pierwotnie 
do Gdańska miał przybyć krążownik  Koenigsberg , który jednak z powodu zbyt dużych rozmiarów nie 
zmieściłby się  w porcie. 25 sierpnia dowódcy sił gdańskich - gen. mjr Eberhardowi propozycję zajęcia 
Westerplatte złożył dowódca pancernika komandor Gustaw Klaikamp. Została ona przyjęta i w dniu 1 września 
1939 roku o godz. 4:48 (wg dziennika pokładowego pancernika) oddano pierwsze salwy na teren WST. 
Zaplanowany atak na godzinę 4:45 opóźnił się z powodu ustawiania okrętu w najdogodniejszym miejscu do 
ostrzału. Około 230 osobowa polska załoga nie dała się zaskoczyć dzięki temu, że z-ca dowódcy Westerplatte 
kpt. Franciszek Dąbrowski poświęcił wiele uwagi na wyszkolenie żołnierzy w obronie obiektów WST. Dobór 
żołnierzy do składnicy nie był przypadkowy, bowiem placówka spełniała odpowiedzialne zadanie. Członkami 
załogi mogli być tylko rdzenni Polacy o patriotycznych poglądach.(wykluczeni byli  Żydzi oraz żołnierze innego 
niż polskie pochodzenia).W wielu przypadkach wcielono tutaj najlepszych w II Rzeczpospolitej specjalistów 
różnego rodzaju broni (łączność, karabiny maszynowe ). Po ośmiominutowym ostrzale do ataku przystąpiła 
kompania szturmowa, której atak został krwawo odparty. Tego dnia Niemcy jeszcze raz ostrzeliwali półwysep z
pancernika i ponownie bezskutecznie zaatakowali. Do 7 września pancernik nie prowadził już ostrzału 
składnicy! W ciągu następnych siedmiu dni terenu Westerplatte nie atakował żaden niemiecki oddział. Półwysep
blokowały odstrony lądu oddziały SS, z drugiej strony kanału policja i SA   Küstenschutz. Kolejny, ostateczny 
atak przesądzający o zajęciu składnicy Niemcy zaplanowali na 8 września. Dzień wcześniej 7 września w 
godzinach rannych wysłano na zwiad Kompanię Pionierów i Kompanie Szturmowa, która po dwóch atakach w 
pierwszym dniu walki przebywała w Twierdzy Wisłoujście.