AKTUALNOŚCI
STRONA GŁÓWNA
FOTOGALERIA
11 listopada 2007. Grupka ludzi stoi na dworcu PKP i czeka. Zmarznięci, zmęczeni, wszyscy śpiący. W końcu po 
ostatecznym ustaleniu składu, kupują bilety. I zaczyna 
się wyprawa. Do Laskowic Pomorskich, potem do celu, czyli 
Grudziądza. Z Laskowic jechaliśmy  Strzałą Pomorza  mknąca z zawrotną prędkością 20 km/h :) . W Grudziądzu 
czekali na nas kolejni Bastionowicze i zaczęła się wyprawa. Najpierw zwiedzaliśmy Grudziądz dążąc niecierpliwie do 
naszego celu głównego, jakim była Twierdza Grudziądz,  a dokładniej tamtejsza cytadela.  

        Wyprawę naszą rozpoczęliśmy podążając niecierpliwie wzdłuż dawnych murów obronnych. Przeszliśmy pod 
murami i dotarliśmy do Bramy Wodnej. Widok był oszałamiający, brama zachwycała swoją potęgą. Wzdłuż Wisły i 
dawnych spichlerzy, obecnie zamienionych na domy mieszkalne, szliśmy w pewne miejsce, zachwycające cudownym 
widokiem. Jak określił to kolega Aldek, byliśmy w  Najsłynniejszym miejscu, z którego robi się zdjęcia panoramy 
miasta . Widok rzeczywiście był oszałamiający. A tuż za nami były ruiny zamku krzyżackiego oraz wieży  Klimek , 
która jest obecnie odbudowywana, a została wysadzona w 1945r przez Niemców w celu uniemożliwienia Rosjanom 
zrobienia z wieży punktu obserwacyjnego. Czas zaczął nas gonić nieubłaganie, więc posilając się łakociami 
podążaliśmy wprost do naszego celu głównego. Widząc tłumy wiedzieliśmy gdzie mamy iść. Wiele samochodów, 
jeszcze więcej ludzi podążało do miejsca, które było 10-11.11.2007r otwarte dla cywili. Załapaliśmy się do grupy z 
najsłynniejszym przewodnikiem grudziądzkim i jednym z opiekunów obiektu Adamem Gornowiczem i zaczęliśmy 
zwiedzanie cytadeli. 

        Cytadela znajduje się 1,5 km od centrum miasta, jest otoczona od północy i wschodu rzeką Osą, a od południa 
kanałem Trynka. Wznosi się ona na nadwiślańskim płaskowyżu. 6.06.1776r po wizycie króla Fryderyka II wytyczono 
miejsce budowy, a na początku sierpnia praca ruszyła pełną parą. Na pamiątkę wizyty królewskiej, stoi pamiątkowy 
kamień, czy jak to określił nasz przewodnik  jedyny na świecie kamienny telewizor nadający ten sam kanał od wieków,
 z wykutą datą  6 Juni 1776 . Ostatecznie prace zostały zakończone w 1789r. 
 
        Twierdza zbudowana jest na planie połowy ośmiokąta foremnego z donżonem (basztą zamkową), stanowiącym 
jego rdzeń z regularnym zarysem kleszczowym. Naprzeciw 4 kleszczy ustawione są 4 raweliny, mające na celu 
dodatkowe zabezpieczenie przed ostrzałem. Znajduje się tam również wielki magazyn oraz 5 bastionów, między 
którymi usytuowano raweliny. Twierdza osłonięta jest dziełem rogowym, którego budowę zaczęto w 1788r. 
23.01.1920 r twierdza została przejęta przez Polaków. Zwiedzanie dostarczyło zarówno nam jak i innym 
niezapomnianych wrażeń. Przewodnik umiał pięknie, jak stwierdził Kuba  ubrać śmierć w słowa , gdy mówił, że po  
dostaniu kulką facet pokazywał numer buta . Mogliśmy również wypatrywać wroga z punktów obserwacyjnych 
współczesnymi lornetkami oraz iść paręset metrów wzdłuż schronu, OPL aby podziwiać wielką dziurę, która okazała 
się studnią.:) Wspomnieć warto również nietoperza, jednego z 1000 podobnych  mieszkańców  obiektu.  
Na zakończenie zwiedzania posililiśmy się wojskową grochówką, węgierskim winem i rogalikami. 
 
        Nadszedł czas na cele poboczne. Pierwszym z nich był znajdujący się nieopodal cmentarz wojskowy, na którym 
spoczywają ofiary II wojny światowej. Większość grobów jest niepodpisana, w opłakanym stanie. Krzyże w większości
zamiast imion i nazwisk mają wypisane NN. Są również groby ofiar antypolskiej organizacji Selbschuts, której 
działalność pochłonęła tysiące ofiar. 

        Kolejny cel to zwiedzenie starówki i rynku. Miejsca z przeogromnym klimatem i urokiem, jakiego nie ma 
w Inowrocławiu. Na każdym kroku można było napotkać ślady z czasów przedwojennych, ubytki w kamienicach 
wskutekwalk w czasie II wojny światowej, a nawet ślady masonów iich symbole. Oraz urząd gminy z żydowską datą 
na fasadzie. 

        Czas, jeden z najgorszych wrogów człowieka, pragnącego zobaczyć jak najwięcej gonił nas nieubłaganie. 
Musieliśmy zdążyć na pociąg, a chcieliśmy jeszcze tyle zobaczyć. Wyprawę uznaliśmy za udaną, pełną przygód, 
śmiechu, ale przede wszystkim jako cenną naukę historii.  


Magdalena Nowicka